Samsung Art Master 5 edycja

Samsung Art Academy

Tegoroczny cykl wykładów poświęcony jest sztuce w przestrzeni publicznej. Prezentujemy relacje z tych wykładów.

Joanna Rajkowska
Sebastian Cichocki
Marek Krajewski
Kuba Szreder
Robert Rumas
Jakub Szczęsny

 

> KULTURA

Konkursomania - Marcin Krasny

 

Rok temu na łamach pisma internetowego Obieg pisałem, że konkursy na najlepszego artystę funkcjonują na styku kultury ludycznej i tej, która niekiedy nazywana jest "inteligencką" (http://www.obieg.pl/text/mk_swg.php). Na tego typu imprezach głębokie rozważania na tematy estetyczne i kulturowe krzyżują się z radosnymi igrzyskami dla gawiedzi, zabawa miesza się z powagą, a sztuka z rywalizacją. Słowem: karnawał i post w tym samym dniu.

 

Nic dziwnego, że takie konkursy organizują często nawet prowincjonalne Domy Kultury w przysłowiowym - nie umniejszając - Lądku Zdroju. Oczywiście artysta, który wygra konkurs plastyczny na Najlepszego Artystę Regionu będzie się mógł pochwalić swoją nagrodą chyba tylko kumplom w knajpie, ale jest przecież kilka głośnych imprez tego typu, które mimo, że nie są organizowane w ścisłych centrach kultury, cieszą się jednak dużym poważaniem. Choćby konkurs imienia Gepperta we Wrocławiu, który jest jednym z najbardziej prestiżowych w Polsce, mimo bardzo wąskiej dziedziny, którą obejmuje - malarstwa.

 

Jakie cechy powinno mieć zatem tego typu wydarzenie, żeby uczestniczący w nim artyści mogli się nim pochwalić? Nie ma co ukrywać, że jedną z nich są oni sami, a raczej jakość produkowanych przez nich realizacji. Konkurs powinien się rozpoczynać już w momencie, w którym werbuje się jego uczestników. Można to zrobić pośrednio, jak we wspomnianym konkursie imienia Gepperta, w którym zaprasza się grono profesjonalnych kuratorów i krytyków sztuki do zaproponowania najbardziej obiecujących nazwisk. Można też bezpośrednio: poprzez ogłoszenie wolnego konkursu, do którego teoretycznie każdy może się zgłosić. W tym wypadku nieunikniona jest jednak wstępna selekcja, podczas której odrzucane są amatorskie mazidła i inne produkty zbyt ufnych w swój talent artystów.

 

Drugą cechą wyróżniającą prestiżowe konkursy są ci, którzy stoją

po drugiej stronie barykady, czyli jury. Zachęta podczas dwóch edycji swojego konkursu "Spojrzenia" organizowanego we współpracy z Deutche Bankiem zorganizowała dwa jury. Pierwsze, służące wstępnemu wybraniu pięciu finalistów i drugie, do wytypowania faworyta. W obu zasiadali organizatorzy wystaw, recenzenci i teoretycy sztuki, którzy swoją dotychczasową działalnością w pełni zasłużyli na to wyróżnienie. Jedynym zgrzytem komentowanym później wśród części publiczności byli zasiadający

w pierwszym jury kuratorzy prywatnych galerii, których bezinteresowność według wielu była dość wątpliwa - w końcu sprzedają oni prace tych, których sami nominują. Niemniej "Spojrzenia" nadal pozostają najbardziej prestiżowym konkursem artystycznym.

 

Można by stwierdzić, że trzecią cechą nobliwego konkursu jest wielkość nagrody. Niestety, to akurat nieprawda. Gdyby tak było, najbardziej prestiżowym byłby konkurs na Obraz Roku, organizowany przez miesięcznik Art & Business. Jakość prezentowanych tam prac pozostawia jednak wiele do życzenia, podobnie jak efekty pracy jego finalistów. Bez owijania w bawełnę - impreza ta powinna się raczej nazywać Obciachem Roku. Lepszy poziom reprezentuje biennale malarstwa "Bielska Jesień", organizowane w Bielsku-Białej, w którym biorą udział zarówno

artyści młodzi, jak i ci trochę dojrzalsi.

 

Wypada też wspomnieć o "Paszporcie Polityki" hucznie przyznawanym przez jeden z największych polskich tygodników. Nie jest to bynajmniej nagroda dla początkujących, o czym świadczą nazwiska jej laureatów w dziedzinie sztuk wizualnych: dwa lata temu był to Rafał Bujnowski, a w zeszłym Robert Kuśmirowski. Wniosek? Nagroda przyznawana dla przez profesjonalistów dla profesjonalistów ku chwale czasopisma "Polityka".

 

Nie wspomnę w tym miejscu o konkursach, w których przyznaje się nagrody twórcom dojrzałym i już od dawna funkcjonującym na scenie artystycznej, dla których tego typu wyróżnienie jest kolejnym dowodem szacunku, a dla środowiska okazją do utwierdzenia się w przekonaniu, że z polską sztuką nie jest źle. Do takich należą przyznawana od 1973 roku nagroda im. Cybisa (ostatnio otrzymał ją Jarosław Modzelewski), oraz nagroda im. Katarzyny Kobro (ostatnią laureatką była Teresa Murak).

 

Oprócz wspomnianych, istnieje też wiele mniejszych i większych konkursów organizowanych przez państwowe instytucje i prywatnych fundatorów, które jednak mają znikomą - w porównaniu ze wspomnianymi - siłę medialnego i promocyjnego rażenia. Nie zależy to bynajmniej od ilości włożonych w nie funduszy, bowiem, przytaczając sentencję Stanisława Jerzego Leca: " chociaż krowie dasz kakao, nie wydoisz czekolady".