Samsung Art Master 5 edycja

Samsung Art Academy

Tegoroczny cykl wykładów poświęcony jest sztuce w przestrzeni publicznej. Prezentujemy relacje z tych wykładów.

Joanna Rajkowska
Sebastian Cichocki
Marek Krajewski
Kuba Szreder
Robert Rumas
Jakub Szczęsny

 

Janusz Łukowicz – „Drobne Machlojki”

Janusz Łukowicz

Drobne Machlojki

Meble, prześwietlenie, paragon, kamienna futbolówka, hafty i inne....

Galeria Okna, CSW Zamek Ujazdowski

Wystawa: 12 stycznia – 3 luty 2008

Kurator: Stach Szabłowski

 

„W wyniku jakieś wielkiej machlojki znaleźliśmy się od początku na manowcach i jest to zdaje się stan normalny. Niestety, nie wszyscy zgodziliby się, że da się wytrzymać. Przydałby się jakiś podręcznik przetrwania na manowcach.“ – mówi Janusz Łukowicz. Jego prace takim podręcznikiem z pewnością nie są. Potęgują raczej chaos, jawiąc się jako seria drobnych machlojek: bezużytecznych narzędzi, zdradzonych przedwcześnie niespodzianek, komunikatów, które zaprzeczają własnemu sensowi i, być może nade wszystko, momentów, w których artysta, zamiast interpretować rzeczywistość, przedrzeźnia ją, sprowadzając egzystencjalny dramat „współczesnego człowieka“ do absurdu. Łukowicz potwierdza swoje prawo do miejsca na scenie artystycznej legitymując się prestiżowym Paszportem Polityki. Kto wydał mu ten dokument? Czy jest on autentyczny? Czy nie mamy przypadkiem do czynienia z kolejną drobną machlojką? Niewykluczone. Czymże są jednak drobne machlojki Łukowicza wobec wielkiego szwindla rzeczywistości! Odpowiedź jest prosta: są oczywiście, sztuką....

 

Janusz Łukowicz prześwietla promieniami X jajko z niespodzianką, aby zdradzić nam, jakże przedwcześnie, co też za niespodzianka czeka w czekoladowej skorupce. Wypełnia spryskiwacz do mycia szyb brudną wodą, tworząc alternatywę: czyścić czy może jednak brudzić? Obłaskawia bezduszną kasę fiskalną każąc jej drukować na paragonie, zamiast listy zakupów do opłacenia, tekst kolędy „Lulajże Jezuniu“. Spróbujcie zagrać piłką futbolową Łukowicza; trzeba kopać w nią rozważnie, bo jest zrobiona z kamienia.

Wypełniony mętnym syfem spryskiwacz prowokuje do zrobienia świństwa – albo żeby przynajmniej naświnić. „Drobne świństewka, których mogę się dopuścić, poszerzają mój obszar wolności“ – deklaruje Łukowicz. Jego prace – obiekty, przedmioty, sytuacje – jawią się jako karykatury obiektów, przedmiotów i sytuacji z jakimi, nolens volens, mamy do czynienia na co dzień. Co zawiniły Łukowiczowi przedmioty codziennego użytku? „Trochę się na nich odgrywam za to, że mi się walają pod nogami i że muszę na nie pracować. To trochę tak jak dorysowywanie politykom lub modelom na zdjęciach w gazecie rogów i wąsów. Lekka satysfakcja jest.“

 

Satysfakcję Łukowicz znajduje, między innymi, w zaplanowanej porażce, wybierając z premedytacją fiasko w świecie sukcesu. Za pomocą eleganckich podświetlanych kasetonów reklamuje zjedzone jedzenie. Rad na temat opłacalności inwestowania w polską sztukę współczesną zasięga u sms-owej wróżki. „Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że nie tylko ja tworzę nieudane, groteskowe produkty. Wiele z nich producenci umieszczają w swojej ofercie i tworzą katalogi wysyłkowe, w których przedstawiają je jako superofertę. To najbardziej oczywista machlojka, jakich wiele - i najpopularniejsza.“.

 

Na przykładzie Łukowicza widzimy jak cienka bywa granica między prześmiewczym nihilizmem a entuzjazmem i ostateczną afirmacją. Łukowicz, absolwent malarstwa, który nie maluje obrazów, ponieważ „ich unikatowość go krępuje“, entuzjastycznie włącza się w społeczno-ekonomiczny nurt turbokapitalistycznego życia. Cóż bowiem innego niż entuzjazm i afirmacja, mogą popchnąć artystę do haftowania aktualnych kursów giełdowych na makatkach? Łukowicz, który deklaruje, że kryzys wieku średniego przeszedł już w młodości, teraz na ochotnika – i oczywiście nie proszony – spieszny na pomoc wielkim korporacjom handlowym, umieszczając w publicznych miejscach własnoręcznie wykonane drogowskazy kierujące ludzi do supermarketów i bankomatów. Cóż, że te ręcznie wykonane tablice mogą być uznane za koślawe, nie spełniające estetycznych standardów, po prostu niedoskonałe. Niedoskonałość jest kondycją ludzką; Łukowicz robi tyle, ile zdziałać może niedoskonały człowiek w ofierze dla Systemu, który bliski jest osiągnięcia doskonałości.

 

Prace Łukowicza mogą kojarzyć się z postkonceptualnym – żeby nie powiedzieć pozaartystycznym - humorem Davida Shrigley’a czy Martina Creeda. Łukowicz uprzedza to skojarzenie, mnąc w kulkę kartkę papieru i tworząc w ten sposób rzecz (ba, w nieżyczliwych oczach nawet śmieć), która wygląda na falsyfikat słynnej pracy Creeda. Czy możliwe jest jednak fałszerstwo, skoro sam oryginał był już nie lada artystyczną machlojką, elementem perfidnego „spisku sztuki“? Nad pracami Łukowicza zawisa zasadnicze pytanie „z czym właściwie mamy do czynienia?“. Z neodadaistyczną prowokacją? Antydesignem? Postkonceptualizmem? Krytyką absurdu, czy też jego pochwałą? Ze zwykłą machlojką? Tu wykonajmy unik i odpowiedzmy sobie pytaniem na pytanie „Z czym mam do czynienia, nie na wystawie Łukowicza, ale w ogóle?“ Albo zacytujemy uzasadnienie przyznania artyście Paszportu Polityki, który Łukowicz otrzymał „za pogodę ducha w stawianiu czoła tematom trudnym oraz twórcze wykorzystanie patologii życia codziennego.”

 

Stach Szabłowski

 

Janusz Łukowicz (ur 1968)

 

- 1988-1993, studia na wydz. malarstwa, ASP Warszawa

- 1993-2000 przygotowania do rozwiązania problemu roku 2000

- 2000-2007 usuwanie skutków efektu roku 2000

- kwiecień 2007- Przyjęcie z okazji otrzymania Paszportu Polityki, Galeria Kronika, Bytom

- sierpień 2007- Industrial Art, zbiorowa wystawa towarzysząca Off Festivalowi

- październik 2007- Weź to użyj, wystawa zbiorowa w ramach Łódź Design